9_zdrowych_technik_wiosennego_gotowania

9 ZDROWYCH TECHNIK WIOSENNEGO GOTOWANIA

9_technik_wiosennego_gotowania

1. Gotowanie na parze –  najbardziej wiosenna technika gotowania.

2. Krótkie gotowanie na niezbyt silnym ogniu, może być bez przykrycia.

3. Blanszowanie – wrzucanie warzyw, a nawet kiełków na moment do wrzącej wody i natychmiastowe ich wyjęcie. Bardzo korzystna technika dla osób wychłodzonych i często marznących.

4. Kiełkowanie! – kiełki mają ogromny potencjał energii życiowej. Kiełkować można zboża, rośliny strączkowe, nasiona warzyw. Wszystkie zawierają bardzo wartościowe białko, ponieważ zwiększa się w nich udział lizyny, cennego aminokwasu egzogennego, którego nieskiełkowane całe ziarna mają bardzo mało. Są również bardzo ważnym źródłem substancji mineralnych takich jak: żelazo, fosfor, wapń, magnez, chrom, lit, selen, i cynk. Zawierają dużo witamin z grupy B, witaminy F i E. Podkiełkowane zboża są słodsze i lżej strawne. Ugotowane, podkiełkowane zboża są odpowiednie również dla małych dzieci.

5. Gotowanie w szybkowarze – dotyczy to zwłaszcza twardych zbóż oraz nasion roślin strączkowych.

6. Fermentacja – krótkie kiszonki z warzyw, zaledwie kilkudniowe, żur z mąki żytniej, zakwas z buraków i inne. Kiszonki wzmacniają wątrobę.

7. Krótkie duszenie – dotyczy przede wszystkim warzyw. Wrzucamy warzywa na olej do smażenia lub masło klarowane, podlewamy lekko wodą i dusimy, a na końcu dodajemy olej tłoczony na zimno.

8. Surowizna w połączeniu z gotowanym jedzeniem.

9. Dania przyprawiamy dużą ilością młodych świeżych ziół, w tym natką pietruszki, natką kolendry, koperkiem, młodym szczypiorkiem.

szpinak_z_cieciorką_744_496

SZPINAK Z CIECIORKĄ I BRĄZOWYM RYŻEM

DSC01165[1]

Składniki:

  • 1/2 szklanki suchej cieciorki
  •  2/3 szklanki brązowego ryżu jaśminowego
  • 150g umytych liści młodego szpinaku
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 pomidorki koktajlowe
  • 1 łyżeczka bezglutenowego sosu sojowego (Shoyu lub Tamari ) lub mały kawałek oryginalnego sera Feta
  • oliwa z oliwek Extra Vergine
  • gomasio lub dowolne prażone pestki np. słonecznika
  • kilka posiekanych liści świeżej bazylii
  • sól i świeżo mielony pieprz
  • świeży koperek

Cieciorkę moczę na noc w wodzie. Może się moczyć nawet całą dobę. Następnie płuczę, zalewam zimną wodą i gotuję pod przykryciem, aż będzie prawie miękka. Pod sam koniec dodaję trochę soli.

Ryż płuczę w garnku, w którym będzie się gotował. Zalewam wodą w proporcji 1 do 3. Gotuję pod przykryciem. Gdy ryż osiągnie poziom wody lub lekko się rozwarstwi, wyłączam gaz i zostawiam pod przykryciem do momentu wchłonięcia wody.

Na patelnię wlewam dwie łyżki oliwy i od razu wrzucam wyciśnięty czosnek. Mieszam i po kilku sekundach wrzucam bazylię i szpinak. Mieszam do momentu, aż liście lekko zmiękną. Dodaję sos sojowy lub pokruszony ser. Jeszcze raz mieszam. Na końcu wrzucam ugotowaną cieciorkę. Wyłączam i tuż przed podaniem dodaję świeżo posiekany koperek.

Umyte pomidorki kroję w ćwiartki. Ozdabiam nimi danie na talerzu.

Ryż można wymieszać na patelni ze szpinakiem lub podać osobno.

 

 

stone_744_496

DZIEŃ OTWARTY CENTRUM MEDYCYNY ZINTEGROWANEJ

Od niedawna w Warszawie działa Centrum Medycyny Zintegrowanej, którego założycielką i pomysłodawczynią jest dr Grażyna Rogulska – lekarz internista, terapeuta Tradycyjnej Medycyny Chińskiej (specjalizująca się w akupunkturze). Miałam ten zaszczyt, że zostałam zaproszona do współpracy z lekarzami Centrum, gdzie udzielam indywidualnych konsultacji dietetycznych.

Ideą Centrum jest indywidualne i całościowe podejście do pacjenta. Wyznając zasadę, że człowiek jest jednością ciała, umysłu i ducha terapie skupiają się na leczeniu źródła choroby, a nie tylko jej objawów. Realizując ideę holistycznej opieki zdrowotnej lekarze i terapeuci Centrum wykorzystują tysiącletnie doświadczenie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, dietetyki wg TMC, ziołolecznictwa, współczesne osiągnięcia medycyny akademickiej, psychoterapii i fizjoterapii.

W Zielone Gramy  jest patronem Dnia Otwartego i tym samym rozpoczyna regularną współpracę z Centrum Medycyny Zintegrowanej. Już niebawem będzie można przeczytać, posłuchać i obejrzeć artykuły i materiały autorstwa specjalistów związanych z tym miejscem. 

Serdecznie zapraszamy  22 kwietnia na Dzień Otwarty do Centrum Medycyny Zintegrowanej. Bądźcie z nami.

Wstęp wolny.

 

Centrum Medycyny Zintegrowanej

Braci Załuskich 7

Warszawa

PROGRAM:


11.00 – 12.00 – Zapoznanie z działalnością CMZ oraz Tradycyjną Medycyną Chińską, przedstawienie metod i przebiegu leczenia – Grażyna Rogulska – lekarz internista, terapeuta TMC, specjalizacja akupunktura


12.00 – 13.30 – Wprowadzenie do dietetyki wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej – Dominika Adamczyk – dietetyk ze specjalizacją medycyny chińskiej


13.45 – 14.30 – Warsztaty coachingu: Moc słowa czyli skuteczna komunikacja. Jak można poprawić jakość swojego życia korzystając świadomie z mocy słowa? Co powoduje, że jesteśmy właściwie rozumiani? Jak skutecznie komunikować się z otoczeniem? – Johanna M. Zeyer – międzynarodowy coach, trener i mówca.


13.45 – 15.00 – Metoda terapii powięziowej w fizjoterapii, działanie i skuteczność w leczeniu bólu i ograniczeniach ruchomości – Tomasz Kolbus – fizjoterapeuta


14.45 – 17.15 – Warsztaty psychoterapii : Odkrywanie tajemnicy symptomu. Jaka energia się za tym kryje? Jak możesz ją wykorzystać bardziej świadomie wobec własnego ciała, w relacjach i otaczającym Cię świecie. – Katarzyna Olga Libich – psychoterapeuta


16.00 – 18.00 – Estetyka naturalna – przedstawienie zabiegów naturalnych takich jak akupunktura, masaż liftingujący, osocze, mezoterapia i inne pozwalających nam długo zachować młody i zdrowy oraz naturalny wygląd – Lena Gworek – internista, specjalista medycyny estetycznej i przeciwstarzeniowej ,reumatolog, lekarz Tradycyjnej Medycyny
Chińskiej – Jolanta Kiełbowicz – lekarz TMC, dietetyk wg TMC, specjalista akupunktury kosmetycznej, refleksoterapii, Grażyna Rogulska – internista, lekarz TMC, specjalista akupunktury kosmetycznej, Dariusz Tomczak – specjalista chorób wewnętrznych i medycyny estetycznej.


15.00 – 15.30 – Jak sami możemy pomóc naszym oczom? – wykład – Ewa Graczyńska – okulista, lekarz TCM

Podczas całego dnia będą prezentowane również zabiegi Tradycyjnej Medycyny Chińskiej m.in. masażu shiatsu, naturalne zabiegi medycyny estetycznej i inne.

 

 

zupa_zur_744_496

BEZGLUTENOWY ŻUREK WIELKANOCNY

zupa_zur_744_496

Ile domów, tyle przepisów na wielkanocny żurek. Mój to wariacja na temat żurku i zalewajki, czyli łódzko-bezglutenowy żurek w wersji wegańskiej, wegetariańskiej lub mięsnej.

Składniki:

  • bezglutenowy zakwas gryczany – zobacz przepis
  • 5/6 ziemniaków
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • śmietana sojowa
  • 2/3 suszone prawdziwki
  • 2 liście laurowe
  • kilka owoców suszonego jałowca
  • sól, pieprz
  • 3 łyżeczki chrzanu
  • olej rzepakowy
  • parzona biała kiełbasa lub jajka na twardo

Do garnka wlewam niewielką ilość wody i doprowadzam do wrzenia. Wrzucam czosnek, suszone grzyby, liście laurowe, jałowiec, pokrojone ziemniaki. Zagotowuję do miękkości. W czasie gdy ziemniaki się gotują, drobno posiekaną w kostkę cebulę podsmażam na oleju na kolor bursztynowy. Do miękkich ziemniaków dolewam żur i zagotowuję na małym ogniu. Po kilku minutach zabielam śmietaną i dorzucam podsmażoną cebulę. Odstawiam do wystygnięcia. Gdy zupa jest już tylko ciepła, posypuję pieprzem, dosalam i dodaję chrzan. Podaję bez dodatków albo z wkrojoną na talerz białą kiełbasą i jajkiem.

Jeśli ktoś nie stroni od mięsa, polecam zupę zrobić na wywarze z białej surowej kiełbasy. Reszta przepisu pozostaje niezmienna.

Smacznego!

kasza jaglana

KASZA JAGLANA Z JABŁKIEM I MELASĄ

kasza jaglana

Składniki:

  • 2/3 szklanki kaszy jaglanej
  • 1 dojrzałe słodkie jabłko lub 1 słodka gruszka
  • przyprawy: cynamon, świeżo mielony kardamon i kurkuma (1:1:1)

Dodatki wg uznania:

  • prażone orzechy, suszone owoce lub dowolne świeże sezonowe owoce
  • melasa z buraka cukrowego (syrop buraczany)

kasza jaglanaDo garnka wsypuję kaszę, zalewam zimną wodą, mieszam, wylewam wodę. Wykonuję tę czynność 2-3 razy. Na końcu wypłukaną kaszę ponownie zalewam wodą w proporcji 1:6 (kasza:woda).

Wstawiam na gaz. W międzyczasie obieram jabłko lub gruszkę ( lub oba te owoce), kroję w kostkę i wrzucam do garnka z kaszą. Dodaję trochę w/w przyprawy. Przykrywam i gotuję na  małym ogniu aż kasza osiągnie poziom wody.

Wyłączam nie mieszając i zostawiam pod przykryciem jeszcze na 10 minut.

Kasza jest gotowa. Jeśli jest za gęsta, dolewam wody. Podaję w miseczkach, dekorując dowolnymi dodatki i melasą.

zakwas_wzielonegramy

BEZGLUTENOWY ZAKWAS NA WIELKANOCNY ŻUR

zakwas_wzielonegramy

Żurek wielkanocny i codzienna zalewajka, tak charakterystyczna dla kuchni regionu z którego pochodzę, były tymi daniami, które w momencie przejścia na dietę bezglutenową wydawały mi się straconymi na zawsze.

Zaczęłam jednak szukać inspiracji w internecie, próbować sama w domu, aż w końcu udało się. Stworzyłam własny przepis na ten wyjątkowy wielkanocny przysmak. Oto on:

Składniki:

  • 200g kaszy gryczanej niepalonej
  • 400ml przegotowanej wody źródlanej
  • 4 ząbki czosnku
  • 2,3 liście laurowe
  • majeranek

Kaszę gryczaną bezglutenową (z przekreślonym kłosem) mielę na mąkę. Czosnek obieram i przekrawam wielokrotnie wzdłuż. Przesypuję mąkę do glinianego garnka, dodaję majeranek (całkiem sporo, lubię jego wyrazisty smak), liście laurowe, czosnek. Zalewam całość ciepłą wodą. Mieszam wszystkie składniki, przykrywam garnczek (ale tak aby dostawało się do niego powietrze) i odstawiam w ciepłe miejsce. Codziennie zbieram z wierzchu powstałą pianę i mieszam składniki. Po 4, 5 dniach zakwas jest gotowy. Wówczas zlewam go po wymieszaniu do szklanego naczynia, zakręcam i wstawiam do lodówki.

Ważne:

Zakwas mieszamy drewnianą łyżką!

Dla mnie ten zwyczaj ma dodatkowe znaczenie. Jest spotkaniem z rodzinną tradycją. Do mieszania zakwasu używam mieszadełka odziedziczonego po mojej Babci przez Mamę, a mnie przekazanego gdy zaczęłam prowadzić własny dom. Lubię niepozorne przedmioty z historią. A w czynnościach oczywistych odnajdywać wspomnienia. Czego i Wam życzę 🙂

czerwony_ryz_z_kielkami_mung_744_496

CZERWONY RYŻ Z KIEŁKAMI MUNG

DSC01148

Składniki:

  • 1 szklanka ugotowanego czerwonego ryżu
  • 1/2 szklanki kiełków fasoli mung
  • 1 ząbek czosnku
  • pomidorki koktajlowe
  • gomasio – zobacz przepis
  • olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia
  • suszony majeranek
  • szczypta kurkumy
  • świeżo mielony pieprz

Czerwony ryż jest najlżej strawnym ryżem ze wszystkich gatunków. Nie na darmo ludzie włożyli tyle wysiłku, żeby stworzyć metodę obłuskiwania brązowego ryżu, bowiem zwykły brązowy ryż ma bardzo trudną do stawienia otoczkę. Oczywiste jest, że lepiej wybierać produkty pełnoziarniste więc jeśli masz ochotę na ryż, a masz problemy z trawieniem, wybierz czerwony.

Ryż gotuję pod przykryciem w wodzie w proporcji 1:2 (wody), bez dodatku soli i bez odlewania. Kiedy woda zostaje wchłonięta, wyłączam i pozostawiam pod przykryciem do czasu aż ryż się lekko rozwarstwi.

Kilkudniowe kiełki fasoli mung wrzucam na lekko rozgrzaną patelnię i wlewam 3 łyżki oleju. Dodaję posiekany czosnek,  smażę ok. 1 minuty ciągle mieszając, dodaję przyprawy i gomasio, a na końcu ryż. Wszystko mieszam. Podaję z pomidorkami. Całość można posypać zielonymi liskami wg uznania: bazylii, kolendry, natki pietruszki czy koperku.

Takie połączenie składników ma działanie bardzo oczyszczające.

klosy_744_496

PRZEKREŚLONY KŁOS JEST WAŻNY

klosy_744_496

Za produkty z natury bezglutenowe uważa się wszystkie, które nie zawierają w składzie żadnej domieszki pszenicy, jęczmienia i żyta w formie naturalnej, przetworzonych oraz ich pojedynczych składowych. Definicja prosta i oczywista. Pozornie.

1.Etykiety. Na szczęście obecne prawo nakłada już na producentów obowiązek wyróżniania składników alergizujących zawartych w danym produkcie. Stąd na etykietach podkreślenia mleka, pszenicy, orzeszków arachidowych oraz zdania „produkt może zawierać…”, „w zakładzie produkcyjnym używa się …”, itp.

Te pierwsze są jasnym komunikatem, a drugie ostrzeżeniem, które warto wziąć pod uwagę gdy wahamy się czy kupić coś, czy nie. Ja w takiej sytuacji, gdy coś bardzo mi się podoba albo mam problem ze znalezieniem zamiennika, często piszę albo dzwonię do producenta wypytać o szczegóły. Zwykle spotyka się to z dużym zrozumieniem i chyba nie zdarzyło mi się aby ktoś nie chciał udzielić mi wyczerpujących informacji.

Jednak trzeba pamiętać, że nadal producent nie musi (i chętnie z tego korzysta) wprowadzać do opisu tych składników, których ilość nie przekracza 1% produktu…

2.Pochodzenie. Na rynku jest wiele produktów, które powinny być bezglutenowe, a niekoniecznie muszą. Mam na myśli te, które wyprodukowano poza granicami UE i Ameryką Północną. I choć nie zakładam, że azjatycki producent mąki ryżowej jednocześnie miele i sprzedaje mąkę pszenną, to należy być ostrożnym. Zasady etykietowania produktów w różnych krajach są różne. Warto zachować rozsądek.

3.Przechowywanie. Ponieważ dieta bezglutenowa cieszy się ostatnio dużą popularnością, coraz więcej jest na półkach zwłaszcza pieczywa, które biorąc pod uwagę skład, można uznać za bezglutenowe. I nawet jeśli tak jest rzeczywiście i np. chleb kukurydziany został wypieczony wg zasad gwarantujących bezglutenowość, to ułożenie go na półce przytulonego do żytnich bułeczek lub w koszu, w którym wczoraj leżały bagietki pszenne, kończy jego żywot produktu bezglutenowego. Nie bez powodu pieczywo i produkty bezglutenowe są bardzo szczelnie zapakowane. Kiedyś ze zgrozą obserwowałam jak przemiła skądinąd Pani Sprzedawczyni kroiła maszyną wszelakie pieczywo, jedno po drugim. Nie polecam takich eksperymentów.

4.Produkcja. No dobrze, idziemy do sklepu i sięgamy na spokojnie po produkt, który na pierwszy rzut oka nie ma nic wspólnego z pszenicą, żytem lub jęczmieniem, np. po mąkę gryczaną. Czy możemy spokojnie ją kupić? No właśnie nie. Niezwykle ważne w przypadku produktów bezglutenowych jest miejsce produkcji i przetwarzania ziaren. A mąki, płatki, kasze zwykle powstają w młynach lub zakładach gdzie przez linie produkcyjne przechodzą po sobie lub obok siebie wszystkie możliwe zboża. I z pozoru niewinna i bezglutenowa kasza jaglana może mieć zawartość glutenu równą kromce chleba pszennego (!!!).

ZNAK-AOECS-300x300

I właśnie dlatego zawsze będę zachęcać do kupowania produktów z symbolem przekreślonego kłosa. Jedynie wtedy mamy gwarancję, że jest to produkt całkowicie bezpieczny. I że na każdym etapie produkcji, od przysłowiowego „ziarna do chleba” nie miał kontaktu z glutenem. Wiem, są droższe, trudniej dostępne, a ich skład pozostawia czasem wiele do życzenia. Ale jeśli nie decydujemy się na samodzielne gotowanie i pieczenie wszystkiego co jemy, jest to jedyny bezpieczny wybór.

 

***

Świadomie ze zbóż zawierających gluten wyeliminowałam owies. Coraz więcej badań dowodzi, że zawarty w nim typ glutenu jest obojętny dla osób uczulonych na ten alergen lub chorych na celiakię. Ale to indywidualna sprawa i każdy musi sam sprawdzić jak na niego reaguje. Mam to szczęście, że owies mojemu dziecku nie szkodzi.  Uwielbiamy chleb, ciastka i inne owsiane wypieki. Ale wyłącznie z mąki ze znakiem przekreślonego kłosa, oczywiście 🙂

DSC01152

PIECZONE WARZYWA Z SOSEM CHRZANOWYM

DSC01152

Składniki:

  • biały kawałek pora ok. 10 cm
  • 1/4 selera
  • 3 ziemniaki
  • 1 czerwona cebula średniej wielkości
  • majeranek
  • oliwa z oliwek
  • natka pietruszki
  • sos chrzanowy
  • gomasio

DSC01143Pora obieram i kroję w poprzek. Obrany seler i ziemniaki kroję w plastry grubości pół centymetra. Cebulę kroję w ćwiartki. Warzywa układam w naczyniu do pieczenia, posypuję majerankiem i polewam oliwą. Dolewam 1/3 szklanki wody i piekę pod przykryciem ok. 1 godziny w piekarniku (bez termoobiegu, ten wysusza dania; polecam funkcję  „góra-dół”) w temperaturze 200 stopni. Po upieczeniu polewam warzywa sosem chrzanowym i posypuję natką pietruszki oraz gomasio.

 

 

DSC01150To danie ma działanie oczyszczające i odkwaszające, a jednocześnie dba aby układ trawienny nie został zbyt wychłodzony. Wybór metody obróbki termicznej, w tym przypadku pieczenie, oraz majeranek i sos z chrzanem, zapobiegają wyziębieniu.

serce_pszeniczne_wzielonegramy_744_496

TO CO JA MAM TERAZ JEŚĆ ?

 

serce_pszeniczne_wzielonegramy_744_496

 

Dziewięć lat temu otworzyłam kopertę z wynikami badań córki. Nie pozostawiały żadnych wątpliwości: celiakia. Pamiętam do dziś, jak w głowie pojawiło się dręczące pytanie „Co dalej?”.

W księgarniach próżno wówczas było szukać jakichkolwiek publikacji, internet też nie zachwycał; nawet lekarzom trzeba było wyjaśniać, że „z tego się nie wyrasta” i prosić o sprawdzenie zapisywanych leków pod kątem obecności glutenu. Albo robić to samodzielnie, najczęściej.

Od tamtego czasu bardzo wiele się zmieniło. W każdym sklepie sieciowym są już dobrze zaopatrzone regały ze zdrową żywnością (skądinąd zawsze mnie bawi to określenie, bo jeśli jeden regał jest „zdrowy”, to co myśleć o reszcie asortymentu?), a tam jest miejsce na produkty bezglutenowe, bezmleczne, niskobiałkowe, itd. … Czy aby na pewno są zdrowe, o tym jeszcze będę pisać, ale są i można kupić to, co niezbędne.

Za nami są też trudne rozmowy. Okres buntu i smutku. Dziś moje dzieci same pilnują czy to, czym są obdarowywane lub częstowane na pewno jest tym, co powinny jeść. I nie czują się inne od rówieśników.

Mamy to szczęście, że mieszkamy w aglomeracji, w której „miejscy drwale sączący sojową latte” wytyczyli proste ścieżki dla osób na dietach „bez”. W centrum łatwiej dziś znaleźć wszystkie możliwe warianty kuchni wegańskiej czy wegetariańskiej, gdzie roi się od dań bezglutenowych i uwzględniających przeróżne diety eliminacyjne, niż knajpę z dobrym schaboszczakiem. Gdy zaczynamy podróżować po Polsce bywa różnie, czasem naprawdę trudno. Ale miłe, że po latach pakowania wielkich siat z jedzeniem, dziś nasz jedzeniowy bagaż podręczny zredukowaliśmy do niezbędnego minimum.

Mimo to, czas wprowadzania tak radykalnych zmian w nawykach żywieniowych nie jest łatwy. Budzi wiele pytań, wątpliwości. Poczucie chaosu i zagubienia długo towarzyszy codzienności. W myślach żegnamy się się, często na zawsze i niepotrzebnie, z wypadami na miasto, wakacyjnym all inclusive, rodzinnymi obiadami lub ulubionymi dotąd daniami. A pierwsze samodzielne próby przygotowania czegoś „bez…, i bez… i bez…” nie raz kończą się totalną katastrofą.

Dlatego postanowiłam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami. Od kuchennych trików, poprzez sprawdzoną wiedzę naukową, przepisy, które na pewno nie zawiodą, aż po restauracyjno-zakupowy sovir-vivre, który da Wam pewność, że jecie to, co na pewno Wam nie szkodzi, a kucharz z uśmiechem na ustach przygotuje dla Was coś „a la carte”.

Chciałabym, abyście poczuli to, co i do mnie dotarło po jakimś czasie. Że dieta eliminacyjna to nie skaranie boskie, a szansa. Gdyby nie moje dzieci, do dziś bez zastanowienia wrzucałabym do koszyka na co przyjdzie mi ochota i nigdy nie zagłębiłabym się w skład gotowych produktów. A moje wizyty w aptece byłyby codziennością.

Uprzedzam jednak, nie jestem żywieniową purystką. Lubię gotować, ale nie lubię przesiadywać godzinami w kuchni. Gdy nie mam czasu, jadę po gotową pizzę bezglutenową do hipermarketu i dopiero w domu doprawiam ją po swojemu (ok, to nie jest pierwsza lepsza pizza, ale o tym niebawem). A na długiej trasie nie eksperymentuję i gdy skończy się domowy prowiant, a głód nie ustępuje, skręcam bez wahania na widok znanej na całym świecie żółtej, wielkiej litery. Na bezglutenowe frytki. Niektórzy z Was pewnie się teraz zastanawiają czy mogą być glutenowe. Mogą.

I dlatego będę o tym dla Was pisać.